Sejmowa karczma
W sejmowej sali wrze jak w karczmie po piątym piwsku,
ktoś z mównicy rzuca: „kanalie!” i lecą słowne grzmoty,
kronikarz przy kolejnej notatce: jak menele na śmietnisku,
zamiast debat o państwie słychać tylko polityczne gnioty.
Ktoś przypomina z sali słynne: „spieprzaj, dziadu!”,
inny dodaje: „gorszy sort” i znów rozgrzane są ławy,
a widz przed telewizorem w trakcie niedzielnego obiadu,
wścieka się, bo zamiast ustaw dostaje zatrute potrawy.
Z galerii historii echo: „zdradzieckie mordy!” po sali płynie,
ktoś syczy „chamie!” i już Twitter pełen umysłowej ciasnoty
a profesor od retoryki ginie w inwektyw gęstwinie,
bo miała być republika słów, a wyszły jarmarczne zwroty.
Więc rymopis patrzy na to, piórem po kartce spokojnie maluje
i myśli: w kraju poetów dziwne dziś polityczne cnoty,
bo kiedy Sejm epitetami poziom intelektu emanuje,
to satyra sama się pisze, gdy rządzą nami takie miernoty.
Z notatnika koleżanki N
Obrazy, zdjęcia i muzyka z internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone


