sobota, 25 lipca 2026

Noc gorąca


 Noc gorąca



Ciało napięte,
na dotyk chętne,
całe drżące,
wielce pożądające,
wstrząsają dreszcze,
jeszcze, jeszcze.

Szept między ciszą
a przyspieszonym tchem,
noc płynie bliżej,
splatając serca snem.

Płoną spojrzenia,
gubią rozsądek gdzieś,
chwila jak ogień,
nie chce zakończyć się.

I tylko puls ten
powtarza wciąż bez końca:
bliżej i mocniej,
by jeszcze trwała ta noc gorąca.

Z notatnika koleżanki N





 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

sobota, 18 lipca 2026

Kosmiczny Lot


 Kosmiczny Lot


Noc zapłonęła tysiącem ciał,
a bas prowadzi w międzygwiezdny szał.
Laser maluje psychodeliczny krąg,
a tłum oddycha jednym pulsem rąk.

Bit wbija rytm prosto w każdą żyłę,
melodia niesie ponad każdą chwilę.
Psytrance otwiera ukryte drzwi,
gdzie czas przestaje już naprawdę być.

Mandale tańczą w kolorowym śnie,
fraktale płyną tam, gdzie nie ma, nie.
Każdy syntezator niczym jasny grot
wprowadza serca w nieskończony lot.

DJ jak szaman budzi ognia krąg,
z dźwięków splata tysiące wspólnych rąk.
Nie pyta, skąd jesteś ani z kim,
dziś jesteś światłem i rytmem dzikim.

Ogień eksploduje jak kosmiczny pył,
cały parkiet jednym sercem żył.
Uśmiechy lśnią jaśniej niż neonów blask,
a dusza odnajduje własny czas.

Od zmierzchu aż po złoty świt,
tańczymy razem, łapiąc każdy bit.
Nie liczy się nic oprócz wspólnych fal,
bo muzyka burzy każdy mur i żal.

Gdy ucichnie ostatni potężny bas,
w uszach zostanie ten magiczny czas.
Bo trance to podróż, psytrance to stan,
gdzie wolność tańczy, a serce nie zna granic i zmian.

Więc podnieś dłonie wysoko do gwiazd,
niech prowadzi Cię pulsujący bas.
Bo kiedy muzyka rozpala krew,
rodzi się wolność, najpiękniejszy zew.

Z notatnika koleżanki N






 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

środa, 15 lipca 2026

Bohater z kartonu


 Bohater z kartonu


Krzyczy w domu: Jestem panem!,
a jest tylko zwykłym bałwanem.
Siłę mierzy pięścią, wrzaskiem,
a odwaga nie jest jego blaskiem.

Na ulicy kozak wielki,
w gaciach strach i pełne szelki.
Pięść wypręża niczym paw,
w głowie pusto, suchy staw.

W polityce też nie lepiej
krzyk najszybciej rozum oślepi.
Kto argument zgubił w biegu,
ten się chowa w dymie gniewu.

Bijesz słowem? Bijesz ręką?
To nie siła, wszystko pękło.
Przemoc to jest marny talent,
który zawsze kończysz żalem.

Prawdziwemu nie wypada
siać pogardy, kopać sąsiada.
Moc człowieka nie w przemocy,
lecz w odwadze i pomocy.

Niech więc z hukiem spadnie maska
tego mocarza z obrazka.
Król awantury? Śmieszna poza!
Papierowy lew i groza.

Dom niech będzie miejscem zgody,
ulica, bez głupiej szkody.
A polityka? Niech pamięta:
krzyk nie zastąpi argumenta.

Bo kto przemoc nosi w głowie,
sam się własnym cieniem zowie.
I choć ryczy jak armata,
zostaje błaznem tego świata.

Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

poniedziałek, 6 lipca 2026

Monolog Pacjenta Obywatela


 Monolog Pacjenta Obywatela


Płaciłem składki. Uczciwie. Latami.
Jak obywatel, co wierzył, że sens jakiś jest.
Kreowaliście konferencje, strategie i plany,
a mnie zostawiliście numerek i stres.

Kiedy byłem zdrowy, byłem potrzebny.
Mój przelew wpływał punktualnie co miesiąc.
Wtedy system mnie kochał.
Cichy sponsor nie przeszkadzał.

Wystarczyło zachorować.
Nagle stałem się problemem organizacyjnym.
Kosztem. Statystyką.
Nadmiernym obciążeniem procedur.

W telewizji ciągle słyszę:
„Lekarze odchodzą”,
„Brakuje pieniędzy”,
„Sytuacja jest dramatyczna”.

A ja mam jedno pytanie:
To po co ja płacę od czterdziestu lat?
Żeby usłyszeć:
„Najbliższy termin? Marzec… za dwa lata”.

Nie chcę złotych klamek.
Nie chcę czerwonych dywanów.
Chcę leczenia.
Normalnego. Ludzkiego. Na czas.

W tym teatrze pacjent jest jak statysta,
ma leżeć cicho i nie psuć scenariusza.
Główną rolę gra lekarz, bo on to artysta,
a losem pacjenta nikt się nie wzrusza.

Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

niedziela, 5 lipca 2026

Gorączka Nocy


 Gorączka Nocy


W aksamicie ciepłej nocy,

gdy księżyc blask na skórę toczy,

twój szept płomieniem w ciszy drży,

a oddech miesza nasze sny.


Moich włosów dotykasz dłonią,

jakbyś upajał się ich wonią

i wolnym ruchem, niby dym,

rozpalasz ciało słowem swym.


Za oknem miasto cicho śpi,

a w nas wybucha dziki pożar krwi.

Usta przy ustach, słodki grzech,

co przyspiesza serca bieg.


Twoje spojrzenie, ciemne wino,

sprawia, że wszystkie wstydy giną

i każdy pocałunek twój

jest jak letniej burzy nagły zdrój.


Niech noc nas jeszcze chwilę kryje,

nim brzask pościeli, chłód odkryje,

bo w tej gorączce naszych ciał

świat cały nagle istnieć przestał.


A kiedy świt zsunie zasłony,

zapach na poduszce znajomy,

wciąż ma tamtej nocy ciche brzmienie,

zakazany smak przyniósł nam zatracenie.


Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

sobota, 27 czerwca 2026

Polityczny cwaniaczek


 Polityczny cwaniaczek


Na mównicy stoi mędrzec z kartki,
obiecuje złote góry i z nieba gwiazdki,
każdemu da, choć nie posiada nic,
byle na sejmowy fotel zrobić hyc.

Krzyczy głośno: „Ludzie! Jam wasz zbawca!
Wrogów waszych zmiażdżę przy pomocy walca,
a gdy cisza, znika w limuzynie,
tam go prawda nigdy nie dopłynie.

Portfel pełny, kieszeń bezdenna, przepastna,
ziemia sprzedana, lecz wina innego błazna.
Winny cudzoziemiec, wróg, gazeta,
on żadnych swych już nie pamięta.

Lud się cieszy: „Będzie jutro lepiej!”
A on znowu swe banialuki ozorem trzepie,
Dzieli wszystkich, na „my” i na „zdrajców”,
Śmieje się w kułak z własnych tańców.

Tak się kręci ta karuzela,
co raz obieca, to dwa razy zmiela.
A polityk? On wciąż zadowolony,
głos mu dałeś i już jest chroniony.

Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone


czwartek, 18 czerwca 2026

W gorączce namiętności


 W gorączce namiętności



Kiedy piekielna namiętność dopada,

o konsekwencjach nikt nie gada.

Rzucacie się jak lwy zgłodniałe,

z pożądania wręcz oszalałe.


Zawładnął wami dziki szał,

szał rozpalonych nagich ciał,

ogarnięci żarem pragnienia,

szalonym rytmem ciał drżenia.


Na jego męskość się wspinała

i cała z rozkoszy drżała,

potem dziko pogalopowała,

jakby derby wygrać planowała.


Wzbijając się hen w przestrzeń,

pełną gorących, słodkich westchnień,

by ze szczęścia eksplodować

i krzykiem błogostan zaakcentować.


Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone