środa, 29 kwietnia 2026

Walcz


 Walcz


Rak to nie wyrok, choć dźwięczy tak groźnie,
to nie jest kres drogi, choć brzmi trwożnie.
To tylko zakręt, co zmusza do siły,
by odnaleźć w sobie odwagę i skrzydła, by walczyły.

To nie koniec świata, choć świat się zatrzyma,
choć nagle codzienność jak mgła się rozpływa.
Wciąż słońce wschodzi, wciąż życie się toczy,
a nadzieja cicho zagląda w Twe oczy.

Są dni pełne strachu, są noce bez snu,
lecz każdy krok naprzód ogromny sens ma tu.
Bo w Tobie jest moc większa, niż przypuszczasz,
i światło, co nawet w ciemności jasność dopuszcza.

Nie jesteś sam na trudnej drodze,
są dłonie, co wspierają, by opanować grozę.
Każdy oddech to małe zwycięstwo,
każdy nowy dzień to życia świadectwo.

Rak to nie wyrok, to walka, to droga,
to chwile, gdy wiara bywa bardzo droga.
Serce wciąż bije, nadzieja wciąż trwa,
a życie potrafi zaskoczyć jeszcze nieraz.

Z notatnika koleżanki N





 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

niedziela, 26 kwietnia 2026

Koniec świata


Koniec świata


Hura, bura,
w niebie dziura,
anioły przez nią powypadały
i na ziemię pospadały.
Spotkały ziemianina jednego,
potem drugiego i następnego,
oczy z wrażenia przecierały,
do piekieł żeśmy się dostały,
tu grzechy się tylko roją,
dwoją, nawet i troją.
Z błyskawicy szybkością
rozstają się tu z poprawnością,
kłamstwo siedzi na kłamstwie,
utopione w obłudzie i łgarstwie.
Jeszcze dobrze nie ochłonęły,
już ludziska trzem skrzydła pogięły,
pióra powyrywali
i do aureoli się dobrali.
Z aureolą mieli kłopot jak diabli,
bo nie mogli znaleźć onych kabli,
co to światłość dawały
i dziwnie jaśniały.
Dziennikarze też się dowiedzieli,
że przylecieli ponoć anieli,
dalej nieboraków przepytywać
i wszystkiego się dowiadywać,
zamiast pomóc im wrócić do domu,
odzierali ze złudzeń bez pardonu,
ich szefa obśmiali,
a do wiedzy się nie dobrali.
Boss usłyszał to w niebiosach,
spojrzał na ziemię z ukosa:
„Jak z was takie kanalie,
to zginiecie marnie,
nie szanujecie niczego,
nawet powietrza swego”.
Wnerwiony zaczął potrząsać globem,
przepraszam, ale dalej pisać nie mogę,
z dali słychać: „DOŚĆ MILCZENIA,
niechaj rozpada się ziemia”.
Z podziemia tylko wrzask dochodzi,
lecz nikt nas już nie oswobodzi.


Z notatnika koleżanki N 





 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

 

sobota, 11 kwietnia 2026

Uczciwy blagier


 Uczciwy blagier



Wszem wobec głosi, że rodzina to priorytet,

najważniejsza sprawa w jego życiu,

a on szybko traci poselski immunitet,

będąc mistrzem w dzieci i żony biciu.


Bardzo ważne są dla niego wszelkie zasady,

odważnie broni prawdy i wiary,

lecz jakoś nieobce mu zdrady

i w różnych przekrętach nazbyt śmiały.


Kłamstwem się brzydzi okrutnie,

a oszustwo to rzecz niewyobrażalna,

lecz pomawia wielu bardzo rozrzutnie,

a wszelkie machloje to sprawa banalna.


Uważa się za patriotę i uczciwego człowieka,

nie można żadnych grzechów mu zarzucić,

a przed więzieniem szybko ucieka

i na niewinnego chce swe winy przerzucić.


Publicznie stara się robić dobre wrażenie,

choć z prawdą jest ostro na bakier,

ma w nosie innych ludzi cierpienie,

taki to bezczelnie uczciwy blagier.


Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

środa, 8 kwietnia 2026

OZE-sroze

 

OZE-sroze

W sejmowej sali wrzawa rośnie,
o OZE krzyczą bardzo donośnie,
jeden powie: „Wiatr nas zbawi!”,
drugi: „Słońce kraj wybawi!”

Trzeci w ławkę pięścią wali:
„Czyście wszyscy powariowali?”,
czwarty prycha: „Co za OZE!”,
tanie słońce? „To OZE-sroze!”

A lud patrzy, kręci głową:
czy to debata z jakąś nowomową?
Bo zamiast planów, faktów, tezy,
lecą docinki i kabaretowe imprezy.

Jeden drugiemu w słowo wchodzi,
trzeci krzyczy: „Tak nie uchodzi!”.
Ktoś tam wrzaśnie: „Cisza w izbie!”,
czemu zachowujecie się dziwnie?

Wiatrak stoi gdzieś na polu,
słońce też tematem sporu,
a w stolicy trwa zawzięcie
polityczne… słowne spięcie.

Gdyby energii z ich krzyku trochę
przepiąć kablami pod wioski i drogi,
to mielibyśmy, mówiąc bez żartu,
największe OZE z sejmowego startu.

Ktoś ma owo „OZE-sroze”,
lecz mu z nim nie po drodze,
bo choć przyszłość z nim się wiąże,
to postępujemy bardzo niemądrze.

Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

sobota, 4 kwietnia 2026

Wielkanoc

 

Wielkanoc


W koszyczku święte jajka, każde świętsze od sąsiada,

choć dzień wcześniej przy promocji była o nie wielka zwada.

Kiełbasisko dumne leży, tłuszczem błyszczy jak kazanie,

post się skończył, więc już mogę wsunąć je na śniadanie.


Baran z cukru patrzy krzywo, jakby wiedział, co się święci,

że go szybko zjedzą, bo dzieciarnię bardzo nęci.

Mazurek się rozpływa, lukier pęka z nadmiaru,

kaloriami nas karmi, bezwstydnie, bez umiaru. 


Pan poświęca koszyk wielki, choć w nim głównie dekoracje,

musi zaprezentować bogactwa swego demonstracje.

Pani wzdycha nad sałatką: „Tradycja, trzeba harować”,

a pół dnia ją potem wciska, by niczego nie zmarnować.


W poniedziałek wielkie plany, każdy z wiadrem się zaczaja,

ciotka Zosia , ale jaja, bo oblanie sąsiadki radośnie ją nastraja,

Wujek Stefan już gotowy, stoi z uśmiechniętą miną,

lecz po chwili sam oblany, los bywa czasem kpiną.



I tak święta mijają, trochę święte, trochę puste,

więcej farszu niż refleksji, za to stoły zawsze tłuste.

Tak ta Wielkanoc upływa, trochę święcie, trochę śmiesznie,

a jedząc zbyt dużo, tylko można  cierpieć boleśnie.


Z notatnika koleżanki N  


Z okazji Świąt życzę:

aby smakowała biała kiełbasa i żurek,

kolorowe jajeczka i mazurek,

szynki, schaby i inne pieczyste,

serniki i babki puszyste,

zajączki i kurki marcepanowe

i cytrusy bardzo zdrowe,

i aby wszystko grało,

a brzucho z przejedzenia nie bolało.



 Obrazy i zdjęcia z internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone


wtorek, 31 marca 2026

Kobieta pełna wad


 Kobieta pełna wad


Na scenę wchodzi z werwą,

jakby była rzymską Minerwą,

patrzy, jakby miała plan,

a plan ma zawsze, choć nie ten sam.


Kalendarz żyje, zostawia w nim ślad,

dziś miała dietę, no, właśnie tak,

skusiła się na tort, bo stres ją zjadł,

a potem lody, bo cukier jej spadł.


Mówi, że nie ma co na grzbiet włożyć,

a szafa zaczyna problemy mnożyć,

kupuje nowe, bo przecież trzeba,

stare za ciasne, „nie mogę jeść chleba”.


Na randkę spóźni się godzinę całą,

bo winda stanęła, a psa gardło bolało,

facet już myśli, że go olała,

a ona wchodzi w uśmiechach cała.


Uśmiech od ucha, dramat w oku,

zmienna jak pogoda w roku,

złość to sztuka, płacz melodia

i znów jest śmiech i tak co dnia.


Kobieta pełna wad to fakt,

lecz kto bez wad, niech pierwszy w takt

zatańczy z życiem bez przygody,

nuda, a z nią i fajerwerki, rajskie ogrody.


Więc panowie, słuchajcie rad:

chciejcie kobiety pełne wad,

bo choć szalone, dzikie, trudne,

bez nich życie byłoby nudne.


Z notatnika koleżanki N




 Obrazy, zdjęcia i muzyka z internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

niedziela, 29 marca 2026

Sejmowa karczma

 

Sejmowa karczma


W sejmowej sali wrze jak w karczmie po piątym piwsku,
ktoś z mównicy rzuca: „kanalie!” i lecą słowne grzmoty,
kronikarz przy kolejnej notatce: jak menele na śmietnisku,
zamiast debat o państwie słychać tylko polityczne gnioty.

Ktoś przypomina z sali słynne: „spieprzaj, dziadu!”,
inny dodaje: „gorszy sort” i znów rozgrzane są ławy,
a widz przed telewizorem w trakcie niedzielnego obiadu,
wścieka się, bo zamiast ustaw dostaje zatrute potrawy.

Z galerii historii echo: „zdradzieckie mordy!” po sali płynie,
ktoś syczy „chamie!” i już Twitter pełen umysłowej ciasnoty
a profesor od retoryki ginie w inwektyw gęstwinie,
bo miała być republika słów, a wyszły jarmarczne zwroty.

Więc rymopis patrzy na to, piórem po kartce spokojnie maluje
i myśli: w kraju poetów dziwne dziś polityczne cnoty,
bo kiedy Sejm epitetami poziom intelektu emanuje,
to satyra sama się pisze, gdy rządzą nami takie miernoty.

Z notatnika koleżanki N 






 Obrazy, zdjęcia i muzyka z internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone