Na scenę wchodzi z werwą,
jakby była rzymską Minerwą,
patrzy, jakby miała plan,
a plan ma zawsze, choć nie ten sam.
Kalendarz żyje, zostawia w nim ślad,
dziś miała dietę, no, właśnie tak,
skusiła się na tort, bo stres ją zjadł,
a potem lody, bo cukier jej spadł.
Mówi, że nie ma co na grzbiet włożyć,
a szafa zaczyna problemy mnożyć,
kupuje nowe, bo przecież trzeba,
stare za ciasne, „nie mogę jeść chleba”.
Na randkę spóźni się godzinę całą,
bo winda stanęła, a psa gardło bolało,
facet już myśli, że go olała,
a ona wchodzi w uśmiechach cała.
Uśmiech od ucha, dramat w oku,
zmienna jak pogoda w roku,
złość to sztuka, płacz melodia
i znów jest śmiech i tak co dnia.
Kobieta pełna wad to fakt,
lecz kto bez wad, niech pierwszy w takt
zatańczy z życiem bez przygody,
nuda, a z nią i fajerwerki, rajskie ogrody.
Więc panowie, słuchajcie rad:
chciejcie kobiety pełne wad,
bo choć szalone, dzikie, trudne,
bez nich życie byłoby nudne.
Z notatnika koleżanki N
Obrazy, zdjęcia i muzyka z internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz