sobota, 4 kwietnia 2026

Wielkanoc

 

Wielkanoc


W koszyczku święte jajka, każde świętsze od sąsiada,

choć dzień wcześniej przy promocji była o nie wielka zwada.

Kiełbasisko dumne leży, tłuszczem błyszczy jak kazanie,

post się skończył, więc już mogę wsunąć je na śniadanie.


Baran z cukru patrzy krzywo, jakby wiedział, co się święci,

że go szybko zjedzą, bo dzieciarnię bardzo nęci.

Mazurek się rozpływa, lukier pęka z nadmiaru,

kaloriami nas karmi, bezwstydnie, bez umiaru. 


Pan poświęca koszyk wielki, choć w nim głównie dekoracje,

musi zaprezentować bogactwa swego demonstracje.

Pani wzdycha nad sałatką: „Tradycja, trzeba harować”,

a pół dnia ją potem wciska, by niczego nie zmarnować.


W poniedziałek wielkie plany, każdy z wiadrem się zaczaja,

ciotka Zosia , ale jaja, bo oblanie sąsiadki radośnie ją nastraja,

Wujek Stefan już gotowy, stoi z uśmiechniętą miną,

lecz po chwili sam oblany, los bywa czasem kpiną.



I tak święta mijają, trochę święte, trochę puste,

więcej farszu niż refleksji, za to stoły zawsze tłuste.

Tak ta Wielkanoc upływa, trochę święcie, trochę śmiesznie,

a jedząc zbyt dużo, tylko można  cierpieć boleśnie.


Z notatnika koleżanki N  


Z okazji Świąt życzę:

aby smakowała biała kiełbasa i żurek,

kolorowe jajeczka i mazurek,

szynki, schaby i inne pieczyste,

serniki i babki puszyste,

zajączki i kurki marcepanowe

i cytrusy bardzo zdrowe,

i aby wszystko grało,

a brzucho z przejedzenia nie bolało.



 Obrazy i zdjęcia z internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz