W aksamicie ciepłej nocy,
gdy księżyc blask na skórę toczy,
twój szept płomieniem w ciszy drży,
a oddech miesza nasze sny.
Moich włosów dotykasz dłonią,
jakbyś upajał się ich wonią
i wolnym ruchem, niby dym,
rozpalasz ciało słowem swym.
Za oknem miasto cicho śpi,
a w nas wybucha dziki pożar krwi.
Usta przy ustach, słodki grzech,
co przyspiesza serca bieg.
Twoje spojrzenie, ciemne wino,
sprawia, że wszystkie wstydy giną
i każdy pocałunek twój
jest jak letniej burzy nagły zdrój.
Niech noc nas jeszcze chwilę kryje,
nim brzask pościeli, chłód odkryje,
bo w tej gorączce naszych ciał
świat cały nagle istnieć przestał.
A kiedy świt zsunie zasłony,
zapach na poduszce znajomy,
wciąż ma tamtej nocy ciche brzmienie,
zakazany smak przyniósł nam zatracenie.
Z notatnika koleżanki N
Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz