Polityczny cwaniaczek
Na mównicy stoi mędrzec z kartki,
obiecuje złote góry i z nieba gwiazdki,
każdemu da, choć nie posiada nic,
byle na sejmowy fotel zrobić hyc.
Krzyczy głośno: „Ludzie! Jam wasz zbawca!
Wrogów waszych zmiażdżę przy pomocy walca,
a gdy cisza, znika w limuzynie,
tam go prawda nigdy nie dopłynie.
Portfel pełny, kieszeń bezdenna, przepastna,
ziemia sprzedana, lecz wina innego błazna.
Winny cudzoziemiec, wróg, gazeta,
on żadnych swych już nie pamięta.
Lud się cieszy: „Będzie jutro lepiej!”
A on znowu swe banialuki ozorem trzepie,
Dzieli wszystkich, na „my” i na „zdrajców”,
Śmieje się w kułak z własnych tańców.
Tak się kręci ta karuzela,
co raz obieca, to dwa razy zmiela.
A polityk? On wciąż zadowolony,
głos mu dałeś i już jest chroniony.
Z notatnika koleżanki N
Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz