OZE-sroze
W sejmowej sali wrzawa rośnie,
o OZE krzyczą bardzo donośnie,
jeden powie: „Wiatr nas zbawi!”,
drugi: „Słońce kraj wybawi!”
Trzeci w ławkę pięścią wali:
„Czyście wszyscy powariowali?”,
czwarty prycha: „Co za OZE!”,
tanie słońce? „To OZE-sroze!”
A lud patrzy, kręci głową:
czy to debata z jakąś nowomową?
Bo zamiast planów, faktów, tezy,
lecą docinki i kabaretowe imprezy.
Jeden drugiemu w słowo wchodzi,
trzeci krzyczy: „Tak nie uchodzi!”.
Ktoś tam wrzaśnie: „Cisza w izbie!”,
czemu zachowujecie się dziwnie?
Wiatrak stoi gdzieś na polu,
słońce też tematem sporu,
a w stolicy trwa zawzięcie
polityczne… słowne spięcie.
Gdyby energii z ich krzyku trochę
przepiąć kablami pod wioski i drogi,
to mielibyśmy, mówiąc bez żartu,
największe OZE z sejmowego startu.
Ktoś ma owo „OZE-sroze”,
lecz mu z nim nie po drodze,
bo choć przyszłość z nim się wiąże,
to postępujemy bardzo niemądrze.
Z notatnika koleżanki N
Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz