niedziela, 26 kwietnia 2026

Koniec świata


Koniec świata


Hura, bura,
w niebie dziura,
anioły przez nią powypadały
i na ziemię pospadały.
Spotkały ziemianina jednego,
potem drugiego i następnego,
oczy z wrażenia przecierały,
do piekieł żeśmy się dostały,
tu grzechy się tylko roją,
dwoją, nawet i troją.
Z błyskawicy szybkością
rozstają się tu z poprawnością,
kłamstwo siedzi na kłamstwie,
utopione w obłudzie i łgarstwie.
Jeszcze dobrze nie ochłonęły,
już ludziska trzem skrzydła pogięły,
pióra powyrywali
i do aureoli się dobrali.
Z aureolą mieli kłopot jak diabli,
bo nie mogli znaleźć onych kabli,
co to światłość dawały
i dziwnie jaśniały.
Dziennikarze też się dowiedzieli,
że przylecieli ponoć anieli,
dalej nieboraków przepytywać
i wszystkiego się dowiadywać,
zamiast pomóc im wrócić do domu,
odzierali ze złudzeń bez pardonu,
ich szefa obśmiali,
a do wiedzy się nie dobrali.
Boss usłyszał to w niebiosach,
spojrzał na ziemię z ukosa:
„Jak z was takie kanalie,
to zginiecie marnie,
nie szanujecie niczego,
nawet powietrza swego”.
Wnerwiony zaczął potrząsać globem,
przepraszam, ale dalej pisać nie mogę,
z dali słychać: „DOŚĆ MILCZENIA,
niechaj rozpada się ziemia”.
Z podziemia tylko wrzask dochodzi,
lecz nikt nas już nie oswobodzi.


Z notatnika koleżanki N 





 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu

żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz