niedziela, 9 sierpnia 2026

Anatomia tyranii


 Anatomia tyranii


Władza, władza! – brzmi z ambony,
z ekranu i z każdej strony.
Im głośniejszy święty zachwyt,
tym mniej miejsca jest na fakty.

Najpierw strachem, potem gniewem,
potem pustych obietnic śpiewem.
Prawda schodzi za kulisy,
bo ważniejsze są napisy.

Wróg jest zawsze pod rękami,
raz za płotem, raz między nami.
Kiedy brakuje argumentów,
krzyk awansuje do talentu.

Naród noszą na sztandarach,
lecz go gubią w kuluarach.
W ustach – dobro, zgoda, chwała,
w dłoniach – chciwość pozostała.

Każda klęska – cudza wina.
Każdy sukces – to nasz finał.
Tak się tworzy mit władania:
z cudzysłowów i klaskania.

Historia to stara dama
przeżyła już wiele sama.
Bo tyrani – rzecz to zwykła,
najpierw rosną... potem znikną.

Gdy tłum własnej myśli zrzeka,
tyran na tę chwilę czeka.
Głos rozsądku wnet zamiera,
przeszłość znowu drzwi otwiera.

Z notatnika koleżanki N





 Obrazy, zdjęcia i muzyka z Internetu
żadne naruszenia praw autorskich nie są zamierzone

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz