czwartek, 6 lutego 2020

Męski wyciurs



 Męski wyciurs


Dopadły mnie dreszcze,
jak jakieś kleszcze,
diablo silnie telepały,
umiaru w tym nie miały,
później wkroczyła inna bolączka
o paskudnej nazwie gorączka,
wredzizna tak się rozochociła,
że prawie w popiół zamieniła,
z nosa ciurkiem kapało,
na to rozgrzane ciało,
jakby tego było mało,
w gardle ino charczało,
już miałam wydać ostatnie tchnienie,
a tu jeszcze napadowe kaszlenie,
załamana i spocona,
ową napaścią wykończona,
łykałam wszystko co się da,
byle odpuściła zaraza ta,
lecz ona nie miała zamiaru
i dalej podskakiwała bez umiaru,
w łóżku leżały prawie zwłoki,
mając na dalszy żywot kiepskie widoki,
nos do krwi obdarty,
kaszel nie na żarty,
a w piąty ranek nagle,
popuściło wredne diable,
nadzieja we mnie wstąpiła,
chyba jednak będę żyła,
tak to istotka mała,
do łóżka na tydzień mnie wpakowała,
był to męski wyciurs,
zwykły grypowy wirus,
z chłopami rozmaicie bywa,
na różne sposoby kobitki podrywa.


Z notatnika koleżanki N 



                                                                                    
Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

wtorek, 14 stycznia 2020

Żadne wygibasy nie dodadzą ci klasy




Żadne wygibasy nie dodadzą ci klasy


Pojawiła się ojkofobia,
to pewnikiem nowa ideologia,
a i może ojkofobizm nadlatuje
i z sędziami się dogaduje,
by z wrogiem fraternizować,
i dobrą zmianę marginalizować,
a kompradorskie elity od Mao wzięte,
to zacofanie niepojęte,
potem apoteoza kierowcy młodego ,
który uszkodził maszynę rządu wspaniałego,
gloryfikowanie swoich jest poprawne,
a opozycyjne już w głupotę oprawne,
z kolei dyfamacyjne na władzę ataki,
robią wredne kontestacyjne chłopaki,
a narodu ekspiacja,
to historyczna wariacja,
zaś anihilacja władzy jest bezpodstawna,
bo to anielsko-kryształowa panna,
winna wszystkiemu łże-elita,
która swój nochal wszędzie wtyka.
Budowanie swego ego,
wyrazami ze słownika wyszukanego,
ma świadczyć o erudycji,
a świadczy o jej kiepskiej kondycji ,
nie podnosisz intelektu,
kiedy szukasz obcego podszeptu,
a to już egocentryzm na całego
kiedy nie dopuszczasz zdania odmiennego.
Języka prostota,
to mądrości istota,
i żadne lingwistyczne wygibasy,
nie dodadzą ci klasy.

Z notatnika koleżanki N  








Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

sobota, 21 grudnia 2019

Dno się wypiętrzyło



Dno się wypiętrzyło

Opadły mi skrzydła,
polityka zbrzydła,
dno się wypiętrzyło,
naród zamuliło.

Zatruty wonią smogową,
animusz swój utracił,
człapie krętą drogą,
czując że wiele traci.

Prawda z tolerancją,
wysłana na banicję,
rozum przestał być gwarancją,
stracił amunicję.

Bezczelność z kłamstwem,
prują do przodu,
wypowiadają się ze znawstwem,
butnie patrząc w oczy narodu.

Sens dawno się zagubił,
mamona go stłamsiła,
materializm głupotę poślubił,
ciemnota rozwój unicestwiła.

Biegniemy chyżo do degradacji,
wciskając się w ramiona alienacji,
może jakieś przebudzenie,
wyzwoli w nas otrzeźwienie.


Z notatnika koleżanki N












Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.


niedziela, 15 grudnia 2019

Wizyta w szpitalu







Wizyta w szpitalu


Dopadł mnie mus wizyty w szpitalu
i prawie dostałam zawału,
z szoku nadal wyjść nie mogę,
więc walę tu na trwogę,
to że ochrona zdrowia dołuje,
nikogo już dziś nie dziwuje,
po oddziale snują się osobnicy anonimowi,
nie wiadomo do czego gotowi,
każdy może kitelek wdziać
i za leczenie się brać,
nie wiadać czy to lekarz,czy higienista,
czy może jakiś inny artysta,
pacjent leży sobie odłogiem,
jakby był lecznicy wrogiem,
a jej grzechem śmiertelnym,
który wszystkim działa na nerwy,
to przedmiotowe traktowanie ludzi,
które u pacjentów wściekłość budzi,
a słowem najczęściej używanym
i po wielokroć powtarzanym,
"czekać","czekać","czekać",
taka jest pomoc dla cierpiącego człowieka,
aż dziw bierze,że tak mało infekcji,
chyba to efekt niebiańskiej protekcji,
o jedzonku wstyd tu pisać,
bo to gorzej niż psia misa,
z każdego kąta wychyla bieda,
wszędzie gospodarnej ręki trzeba,
brak organizacji totalny,
przez władze lecznicy akceptowalny,
problemy są zwalane na brak kasy,
na którą każdy jest łasy,
lecz i wielkie środki nie pomogą,
kiedy organizacyjne zawiodą,
trza lecznictwo na nowo zbudować,
by przestało nam chorować,
terapię musi przeprowadzić menedżer łebski,
bo medyczny to pomysł kiepski,
medyk nam nic nie odbuduje,
jeno sobie do kabzy naładuje,
a bidula stoi nad grobem i wyje,
chlipiąc już długo nie pożyję,
to już nie zawał, a agonia,
umierającego żałobna symfonia,
od problemu nie uciekniem,
bo zaraz odegramy jej requiem.


Z notatnika koleżanki N





Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

wtorek, 10 grudnia 2019

Telewizyjne wydanie specjalne









Telewizyjne wydanie specjalne


Jakieś małe bum na świecie lub w kraju,
już stacje TV są w raju,
czyli leci wydanie specjalne,
robi się nudno, banalnie.
Temacik na cały dzień,
reszta spraw leci w cień.
Pierwsza godzina,
młotkowanie się zaczyna,
dziennikarz wypytuje strażaka,
jaka drama się wydarzyła, no jaka,
potem sam opisuje bum,
strażakowi ostaje słów własnych szum,
jak echo powielana wiadomość owa,
widza zaczyna boleć głowa,
następnie obrabiany rzecznik pogotowia,
widzowi zaczyna pękać głowa.
Druga godzina powtórki z rozrywki,
ksero słów powtarzane na wyrywki,
trzecia godzina i dalej leci,
durnowaty kabarecik,
piąta i następne,jak mantra powtarzane,
to co było od początku znane,
do północy trwa owa głupawka,
widza dopada wściekła rzucawka.
Stacja darmowy temacik ma,
telewidz od tego w spazmach drga,
wali młotkiem w odbiornik,
kończąc nocny upiornik,
wydanie specjalne można było ująć w dwa zdania,
kończąc na tym dalszy ciąg nadawania.
Niektórzy oczekiwali na swe programy,
lecz program dnia został zachwiany,
doświadczony widz robi pstryk
i problem jego szybko znikł.


Z notatnika koleżanki N






Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.



poniedziałek, 25 listopada 2019

Jestem zła



Jestem zła


Jestem zła
i mnie nosi,
nerw za nerwem drga,
wściekłość mózg tarmosi.
W TV wielka dupa,
wicher hula po ulicach,
wykipiała zupa
i dopadła mnie wścieklica.
Łazienka zalana,
szklanka zbita,
robota zakichana,
o więcej nie pytaj.
Szarpią wściekle emocje ,
rozsadzają mózg,
tracę rozsądku proporcje,
z trzewi leci bluzg,
realizm zanika,
wyskakują demony,
rozsądek znika,
jesteś zwyczajnie wkurwiony.


Z notatnika koleżanki N




Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.

czwartek, 21 listopada 2019

Jak nie kijem..





Jak nie kijem..

Zarządzamy strachem,
jak nie kijem, to batem,
haki,haczyki będziem wyszukiwać,
do dziesiątego pokolenia opukiwać,
a nuż się znajdzie jakaś plamka ,
lub na honorze ranka,
to zachłoszczemy cwaniaka,
żeby nie udawał ważniaka,
a nasza kochana dętowizja,
to jedna wielka hipokryzja,
postąpi bardzo taktycznie,
dmuchając ów balon niebotycznie.
Swojaków szanujemy bez względu na czyny,
tym od tej hołoty się różnimy,
nie ma u nas żadnej skazy,
to nas wyróżnia od opozycyjnej zarazy,
tak to za pieniądze narodu w fanfary dmiemy,
kto nie z nami tego błotem ochlapiemy,
a przy problemie partii lub rządowym,
też mamy program gotowy,
wpuszczamy szczura medialnego
i walimy na całego,
by kłopoty zakrzyczeć,zatupać,zagadać
i banialuki opowiadać.
Zgniła wszechmoc się rozpanoszyła,
logikę niektórym zadusiła,
lecz szybko się zreanimuje,
kiedy moc kartki wyborczej poczuje.


Z notatnika koleżanki N









Obrazy,zdjęcia i muzyka z internetu.